Nowości
Kaski
High-Tech
Wyścigi
Warsztat
Serwis posprzedażowy we Francja Bezpieczna płatność Łatwe zwroty

Dodawanie do koszyka...

loading logo

Suma częściowa koszyka

Zobacz mój koszyk
Loading...

Givi Osłony przeciwbryzgowe Yamaha tenere 700

Chroń swoją Yamaha Tenere 700 za pomocą osłony silnika Givi, łącząc trwałość, styl aventurowy i optymalne bezpieczeństwo dla twojego motocykla.

Wysyłka w 3 dni
Osłony przeciwbryzgowe Givi Yamaha tenere 700 thumbnail
837,84 zł 674,86 zł -19%
Opis +
  • Inwestycja w dobry crash bar do roweru to dobry pomysł. Crash bary chronią Twój motocykl (czytaj: głównie silnik) w przypadku lekkiego upadku lub niezdarności. Trzeba przyznać, że nadają one przygodowy, a nawet nieco surowy look charakter.
  • Na stronieorigine, to głównie rowery enduro montowały osłony korby, ale obecnie nawet rowery typu naked, customs, off-road i touring przyjęły tę zasadę. Nieostrożne lądowanie lub niezgrabne prowadzenie zawsze może spowodować wiele szkód w motocyklu, ale także w bloku silnika. Dzięki średnicy 25 mm, rama ta będzie w stanie wytrzymać sporo uderzeń.
  • Nie oznacza to, że Twój rower nigdy nie ulegnie uszkodzeniu. Na pewno nie. Osłony skrzyni korbowej sprawdzają się wielokrotnie, ale nie są całkowitą gwarancją. Rury wykonane są z wysokiej jakości metalu i zostały zespawane tak, aby były trwałe. Dodatkowo można je wykorzystać do wsparcia dodatkowego zestawu reflektorów.
  • Choć samodzielne wykonanie jest świetną zabawą i zachęcamy do tego, to jest to sprzęt zapewniający bezpieczeństwo motocykla. W razie wątpliwości zalecamy zasięgnięcie profesjonalnej porady.
  • Jeśli jednak jesteś wystarczająco pewny własnych umiejętności, chętnie podzielimy się z Tobą tą radą: dokręcaj śruby aż do ich zamknięcia, gdy tylko wszystko znajdzie się na właściwym miejscu. W ten sposób zachowujesz możliwość, że będziesz mógł jeszcze trochę "zasuwać", aby wyregulować całość.
Dodatkowe informacje +
MarkaGivi
Nr referencyjny dostawcyTN2145
Kolorczarny
KolorCzarny
PłećMieszane
Grupa wiekowaDorośli
Loading...
Loading...